Jak to w życiu bywa, wszyscy miewamy wzloty i upadki, hossy i bessy. W moim życiu nastały ciężkie czasy spowodowane poważnym urazem nadgarstka, który uniemożliwia mi swobodne pisanie i mąci spokój duszy. Jest mi teraz bardzo ciężko i pomimo, iż od wypadku minęło prawie pół roku poprawy nie widać. Wręcz przeciwnie, ponieważ zaczyna mi dokuczać niedowład lewej dłoni. Nie wiem po co to piszę. Może sama przed sobą chcę się jakoś rozgrzeszyć, że przestałam pisać i straciłam początkowe podniecenie. Zdrowie jest najważniejsze, jednak ja zdałam sobie sprawę z tego dopiero, kiedy częściowo straciłam ruchomość w ręce po niegroźnie wyglądającym wypadku. Moje zdrowie psychiczne mocno ucierpiało przez nieustający ból towarzyszący mi nawet podczas snu. Takie rzeczy mogą człowieka wykończyć. Ja natomiast chcę się teraz skupić na jak najszybszym powrocie do zdrowia, odzyskaniem sprawności w dłoni i niepogłębianiu doznanych wcześniej urazów. No i oczywiście na przyjściu na świat kolejnego potomka. Nie przestaję pisać na zawsze. Kiedyś znowu zacznę. Kiedyś napewno. Tylko kiedy…..

Reklamy